Szajka zbójców pod Radomskiem

W 1878 roku, po wiadomości o szajce zbójców pod Radomskiem, na miejsce wysłano strażników ziemskich (wiejskich policjantów) celem sprawdzenia doniesień.

Podczas interwencji doszło do starcia, w którym ciężko pobity został strażnik Nikiforow. Sprawców ostatecznie ujęto dzięki wsparciu lokalnych włościan i żandarmerii.

Niestety Nikiforow zmarł po przewiezieniu do szpitala.

szajka zbójców 1
O szajce zbójców pod Radomskiem
Czytaj dalej „Szajka zbójców pod Radomskiem”

Scam AD 1878

Wszelkiego rodzaju oszustwa, dziś nazywane scamem, istniały też w XIX wieku. Przed jednym z nich – wątpliwą loterią zagraniczną – ostrzegał w „Tygodniu” gubernator Kachanow.

Oszuści zbierali adresy osób zamożnych, po czym przysyłali im bilety loteryjne, prosząc o wpłatę pieniędzy. Jeśli takowe otrzymali, wysyłali kolejny list informując, że na bilet istotnie padła niewielka wygrana, ale wystarczy nieco dopłacić, by uzyskać dostęp do wyższej klasy loterii, gdzie wygrane są dużo, dużo wyższe…

Inny przykład dziewiętnastowiecznego scamu – biźniaczo podobny do dzisiejszych oszustw – opisywałam tu: Hiszpański kapitan, protoplasta nigeryjskiego księcia.

33
Czytaj dalej „Scam AD 1878”

Obywatel miejski pan Karol Liedtke i sprawa o pobicie służącej

We wrześniu 1882 roku przed sądem pokoju stanął obywatel miejski pan Karol Liedke (czasem pisany Lietke lub Liedtke) oraz jego dwaj służący – wszyscy trzej oskarżeni o dotkliwe pobicie Franciszki Pokrzywińskiej, służącej sąsiadów (państwa J.)

Choć świadkiem ich poczynań był właśnie pan J. – który „starał się zwrócić uwagę bijącemu na niewłaściwość postępowania (!) ” – panowie do winy się nie przyznali.

Sąd jednak skazał pana Liedke na półtora miesiąca aresztu, obu służących na miesiąc, a poszkodowanej pozwolił na dochodzenie strat i szkód na drodze cywilnej. Pewnej pikanterii sprawie dodaje, że od lata 1882 siedziba sądu okręgowego w Piotrkowie mieściła się w domu należącym do tegoż pana Liedke.

2
Sprawa o pobicie służącej – 1
Czytaj dalej „Obywatel miejski pan Karol Liedtke i sprawa o pobicie służącej”

Demoralizacja

Miejskie realia (1896).

W kolejnych dekadach wiele się nie zmieniło, bo o „Pohulance” pisał też urodzony dopiero w 1892 roku Zygmunt Tenenbaum:

„Był też dla zaspokojenia erotycznych tęsknot marginesu społecznego bezpłatny hotel pod gołym niebiem, nomen omen, „Na Pohulance”, na Wielkiej Wsi, w okolicach Starowarszawskiej. Tu, na rozległym, cuchnącym piaszczystym kojcu, gdzieniegdzie przetykanym wypłowiałą zieleniną, położonym między wychodkami, komórkami i ludzkimi norami, spotykali się włóczędzy, żołnierze, pijacy, różne męty społeczne. Tu przychodzili biedni bezdomni kochankowie”.

Źródła: Tydzień (1896), Zygmunt Tenenbaum „Gawędy o dawnym Piotrkowie”

Narzeczony, czyli oszust

W XIX wieku zaręczyny i małżeństwo nie były tylko sprawą miłości. Dziś dwie (podejrzewam, że nie tak rzadkie, jakby się chciało) historie, które trafiły na wokandę.

➡️ Historia pierwsza – Zgierz

Łodzianka, panna M.S. (wedle ówczesnych standardów stara panna, bo 35-letnia) przyjęła oświadczyny pana L.B. ze Zgierza. Narzeczony był jednak w trudnej sytuacji finansowej, więc przyszła panna młoda przez dziesięć tygodni żywiła go, kupiła mu ubranie i poniosła inne wydatki. Wszystko zmierzało ku ślubowi, zaplanowanemu na 2 lipca.

Niestety, pan młody tuż przed ceremonią zażądał dodatkowych 10 rubli w gotówce, a gdy ich nie dostał, po prostu… nie pojawił się przed ołtarzem. Oburzona M.S. wniosła sprawę do sądu, domagając się zwrotu 152 rubli i 47 kopiejek wydanych na utrzymanie i przygotowania.

Czytaj dalej „Narzeczony, czyli oszust”

Rabunek

Dziś “Tydzień” donosi o spektakularnym rabunku w majątku pana Wodzyńskiego pod Łęczycą. Banda złodziei nie tylko ogołociła dom ze wszystkich kosztowności, ale opróżniła też doszczętnie spiżarnię i piwnicę. Na szczęście obyło się bez ofiar w ludziach.

(1892)

Czytaj dalej „Rabunek”

Dzieciobójstwo – sprawa Bednarskiej

Na łamach „Guberni piotrkowskiej” wspominałam już o ciężkiej sytuacji matek nieślubnych dzieci. Brak pomocy finansowej czy rzeczowej, brak możliwości pracy, brak dostępu do przytułków – efektem było (zarówno niezamierzone, jak i celowe) dzieciobójstwo.

Doniesienia o znalezionych zwłokach niemowląt i o „fabrykantkach aniołów” pojawiały się w prasie bardzo często. Budziły duże emocje – przynajmniej wśród czytelników i czytelniczek na co dzień nie dotkniętych takimi problemami. W wypowiedziach lekarzy zdecydowanie mniej jest wzburzenia, a więcej rezygnacji wobec realiów.

Czytaj dalej „Dzieciobójstwo – sprawa Bednarskiej”

Fabrykantki aniołów nad Strawą

Z listu piotrkowskiego lekarza (1890):

[…] piszący te słowa, miał nieszczęście w bieżącym tygodniu widzieć aż 3 takie fabrykantki. […] kilka dni temu zostałem wezwany przez starszego lekarza pułku do “udzielenia pomocy rodzącej”. Zaprowadzono mię przy pomocy świecy do pełnego zgnilizny lochu, zwanego “mieszkaniem w suterenie”; w ciasnej tej dziurze, na pęku słomy, wiło się w strasznych bólach od 3 dni młode dziewczę, przyjęte na sublokatorkę przez mieszkańców tej nory – inne zaś dziecko, wzięte “na garnuszek”, by zrobić dla mnie miejsce, wyniesiono za drzwi.

W takich to higienicznych warunkach, stojąc w błocie […] i nie mając wody do umycia rąk, zmuszony byłem […] przystąpić do trudnej i męczącej operacyi. Matce ocaliłem życie, dziecię zaś od 24 godzin liczyło się już do grona aniołków. W sąsiedniej izbie, zamieszkałej przez suchotnika, żona jego “na garnuszku” także wychowując, przysposobiła kilkoro już kandydatów “na aniołków”.

Czytaj dalej „Fabrykantki aniołów nad Strawą”