Dziś „Tydzień” donosi o nadaktywnych chochlikach drukarskich w pewnym niemieckim dzienniku 🙂


Codzienność dawnych czasów
Dziś „Tydzień” donosi o nadaktywnych chochlikach drukarskich w pewnym niemieckim dzienniku 🙂

„Tydzień” donosi ze świata kobiecego – we Francji.
W maju 1897 roku “Tydzień” pisał o trendach w “kwestii kobiecej” za granicą – konkretnie we Francji. Z jednej strony, “duchowieństwo katolickie dotychczas obojętne na rozwój tak zwanego feminizmu” przyznało (ustami jednego z arcybiskupów) słuszność ruchowi, “który pobudza kobiety dążyć niezmordowanie do rozszerzenia horyzontów swego umysłu”.

Bywało, że tu i ówdzie zaplątał się jakiś balon…
Bywało, że leciała w nim spadochronistka (Pally – prawdopodobnie mowa o londyńskim Pally Ally, Alexandra’s Palace. Najsłynniejsza z ich spadochronistek ery edwardiańskiej to Dolly Shepherd).

W piotrkowskim „Tygodniu” znajdujemy wiadomości na każdy temat – niektóre z kotem w roli głównej. A to akurat jak ulał panuje do obchodzonego dzisiaj Dnia Kota.

Tekst: „Tydzień”, 1900
Kot i kurczaczki: A to już wizja DALL-E ![]()
W marcu 1882 roku Robert Koch wyizolował zarazek gruźlicy, nazwany później prątkiem Kocha. Początek końca, choć z gruźlicą na dobrą sprawę poradziły sobie dopiero antybiotyki (streptomycyna, 1944).

Dziś ciekawostka: “Tydzień” przeanalizował długość życia znanych osób.

Dziś “Tydzień” zagląda za ocean: z czego utrzymywali się studenci?
Jaka praca nie hańbiła studenta w USA, a w Królestwie Polskim była nie do pomyślenia – z uwagi na oczekiwania społeczne?

W 1894 roku urodzony w Piotrkowie, a wykształcony w Paryżu dr Władysław Ratuld został kierownikiem instytutu okulistycznego w Teheranie. Ratuld wyjechał do Persji wraz z żoną Marią (z d. Rakowską).
„Z całą polską nieopatrznością wybraliśmy się na tę wędrówkę do prawdziwie nowego dla nas świata, jak na kurację do wód […]. Wieziemy mnóstwo rzeczy niepotrzebnych, brak nam za to niezbędnych; nie mamy najsłabszego pojęcia o bliskich trudach i przykrościach; widzimy tylko malowniczą stronę podróży, nie troszcząc się za to praktyczną”.

Ira Frederick Aldridge, jeden z największych szekspirowskich tragików, zmarł 07.08.1867 roku w Łodzi.
Aldridge to również pierwszy czarnoskóry aktor, który zdobył międzynarodową sławę i uznanie.
Zanim Aldridge przyjechał do Łodzi, przez dwa tygodnie grał w teatrze piotrkowskim tytułowego Otella oraz Shylocka w “Kupcu weneckim”. Z nielicznych fragmentów dziennika artysty wynika, że Piotrków niezbyt mu się spodobał:
“16 lipca. […] wyjechałem do Piotrkowa. […] zatrzymałem się w głównym hotelu – jest bardzo brudny (…). Teatr mnie rozczarował. Wszystko tu brudne, mam nadzieję, ze wkrótce pojadę na południe, jeśli Bóg pozwoli…”
Prawdopodobnie pisał o hotelu Litewskim i o sali teatralnej na drugim piętrze tegoż hotelu (teatr Spana jeszcze nie istniał).
Do Piotrkowa Aldridge’a sprowadził przyjaciel, Anastazy Trapszo (aktor sceniczny, twórca trupy teatralnej i dyrektor teatru, a także dziadek Mieczysławy Ćwiklińskiej). Panowie poznali się w Warszawie w 1854 roku w czasie pierwszego tournée Aldridge’a po Rosji i Królestwie Polskim.

Dziś „Tydzień” ostrzega: uwaga na scam!
Nigeryjski książę czy kenijska wdowa po milionerze to najwyraźniej potomkowie hiszpańskiego kapitana
. Jak widać, mechanizm oszustwa właściwie nie zmienił się ani o jotę.
