Ira Aldrige w Piotrkowie

Ira Frederick Aldridge, jeden z największych szekspirowskich tragików, zmarł 07.08.1867 roku w Łodzi.

Aldridge to również pierwszy czarnoskóry aktor, który zdobył międzynarodową sławę i uznanie.

Zanim Aldridge przyjechał do Łodzi, przez dwa tygodnie grał w teatrze piotrkowskim tytułowego Otella oraz Shylocka w “Kupcu weneckim”. Z nielicznych fragmentów dziennika artysty wynika, że Piotrków niezbyt mu się spodobał:

“16 lipca. […] wyjechałem do Piotrkowa. […] zatrzymałem się w głównym hotelu – jest bardzo brudny (…). Teatr mnie rozczarował. Wszystko tu brudne, mam nadzieję, ze wkrótce pojadę na południe, jeśli Bóg pozwoli…”

Prawdopodobnie pisał o hotelu Litewskim i o sali teatralnej na drugim piętrze tegoż hotelu (teatr Spana jeszcze nie istniał).

Do Piotrkowa Aldridge’a sprowadził przyjaciel, Anastazy Trapszo (aktor sceniczny, twórca trupy teatralnej i dyrektor teatru, a także dziadek Mieczysławy Ćwiklińskiej). Panowie poznali się w Warszawie w 1854 roku w czasie pierwszego tournée Aldridge’a po Rosji i Królestwie Polskim.

image
Ira Frederick Aldrige, mal. Taras Szewczenko
Czytaj dalej „Ira Aldrige w Piotrkowie”

Z pola walki – komisja kolonizacyjna

Komisja kolonizacyjna (Ansiedlungskommission) w Poznaniu została utworzona w 1886 roku z inicjatywy kanclerza von Bismarcka, na mocy uchwały sejmu pruskiego. Celem komisji było wykupywanie ziemi w zaborze pruskim z rąk Polaków (po preferencyjnych cenach) i osadzenie na niej niemieckich osadników. Komisja dysponowała specjalnym funduszem na ten cel.

Mieszkańcy Cesarstwa Niemieckiego niezbyt chętnie przeprowadzali się na wschód. Na zakupionej ziemi – w dużej części zresztą od Niemców – osadzono około 22 tysiące rodzin niemieckich.

Pracę Komisji ułatwiało specjalne ustawodawstwo: np. od 1904 r. Polacy nie mieli prawa wznosić bez zezwolenia żadnych budynków na nowo zakupionych terenach, a ustawa wywłaszczeniowa z 1908 r. zezwalała z kolei na przymusowy wykup polskich majątków przez Komisję Kolonizacyjną.

Społeczeństwo polskie podjęło akcję samoobrony, polegającą m.in. na tworzeniu polskich spółek parcelacyjnych, co poważnie utrudniało realizację planów Komisji.

Emigracja do Brazylii (3/3)

Ci, którym udało się dotrzeć do Brazylii, przysyłali listy. Dużą część tych listów zatrzymywała carska cenzura. Niektóre jednak dotarły, drukował je i „Tydzień”.

Autor listu pisze m.in. (pisownia oryginalna):

“[…] Pisze jusz po raz trzeci i niemam żadnego do tego czasu otpisu; pisze wam Bójcie się Boga, ale nie wyjeżdżajcie Bo poginiecie bo Brazylija nie dla polaka; ten wygrał co żony z sobąm nie wziuł bo nędza straszna, niebende wam Jusz opowiadał tyle razy. Najmilszy mój Bracie Michale donosze ci że jezdem zdruw […] jezdem w Pracy przy murowaniu wras z kilkuma polakami; w tym to Mieście pierwszym, co to miała być ta żułta febra jezdem jak tylko przyjechałym z tej piekielnej Kawy jak w dawniejszych listach pisałym; jeszcze i teraz wracają z popuchłemi nogami i rękami, robastwo żmije i inne gryzą i pkły są badzo szkodliwe, mniejsze od psich ale takie szkodliwe, włażą za paznochcie, po dwuch lub trzech dniach obierze i bul niezmierny. […]

[…] jest u nas jeden Redaktor z Warszawy i onto właśnie objeżdża wszelkie kąnty po brazylii i donosi wiadomości Listownie co się dzieje w Brazylii; chodzi i śledzi rząnt Brazylijski aby go Uchwycić, ale on nie głupi, co przybędzie do innych okolic to pod innym nazwiskiem. Nazywa się Dygasiński […]”

Dla zainteresowanych: “Listy z Brazylii” Adolfa Dygasińskiego można pobrać na przykład tu.

Czytaj dalej „Emigracja do Brazylii (3/3)”

Emigracja do Brazylii (2/3)

Przed nieprzemyślanym wyjazdem do Brazylii ostrzegał w „Tygodniu” gubernator piotrkowski Miller (a przy okazji też groził, bo wyjazd bez zezwolenia podpadał pod kodeks karny).

Na marginesie prywata: rok temu w hostelu w Reykjaviku spotkałam Brazylijkę, która na wieść, że jestem Polką odśpiewała „Sto lat”. Pani nie mówiła po polsku – bo to babka jej babki przybyła z Polski – ale „Sto lat” pozostało w rodzinie piosenką śpiewaną przy okazji urodzin 🙂.

Czytaj dalej „Emigracja do Brazylii (2/3)”

Emigracja do Brazylii (1/3)

Pierwsi polscy imigranci pojawili się w Brazylii już na początku drugiej połowy XIX wieku, jednakże pierwsze zorganizowane grupy pojawiły się w roku 1869 w stanach Santa Catarina i Parana, od roku 1875 zaś zaczęli przybywać do stanu Rio Grande do Sul.

Szczyt wyjazdów z Królestwa Polskiego przypadł jednak na lata 1890–1891 (“gorączka brazylijska”). Do roku 1914 do Brazylii przybyło 104 196 osób pochodzących z ziem polskich.

Agenci zachęcający mieszkańców Królestwa Polskiego do wyjazdu opowiadali o Brazylii niestworzone historie – i trafiali często na podatny grunt, jak widać z artykułu zamieszczonego przez „Tydzień” (1890). Spora część migrantów rzeczywiście pozbywała się całego majątku i ruszała w nieznane, nie mając zupełnie pojęcia, co ich czeka na miejscu.

O reakcji władz – na przykładzie piotrkowskiego gubernatora – i o listach z Brazylii – w kolejnych odsłonach.

A może ktoś z Was, czytających, ma w rodzinie historię migracji do Brazylii?

Czytaj dalej „Emigracja do Brazylii (1/3)”

Rozmaitość języków

Tydzień donosi (1883):

“Rozmaitość języków, jakiemi mówią w sądach angielskich na wyspie Cypru, przyrównać chyba można do zamieszania w czasie budowy wieży Babel. Sędziowie i przysięgli prawie bez wyjątku znają tylko język angielski, podsądni mówią jedynie po grecku lub turecku, obronę zaś wnoszą zwykle francuzi w swoim ojczystym języku […]”

W Królestwie Polskim byli przynajmniej tłumacze, znający i polski, i rosyjski, choć w praktyce i tu dochodziło do problemów.