W „Tygodniu” z 1886 roku znalazłam wiadomość z Nowego Jorku o dość osobliwym wynalazku prasowym. Podobno zaczęto tam wydawać gazetę pod tytułem „Chustka do nosa” („Packet Handkerchief”).
Nie drukowano jej na papierze, lecz na kawałku bawełnianej tkaniny wielkości zwykłej chustki. Po przeczytaniu numeru można było zrobić z nią dokładnie to, co z każdą inną chustką. Redakcja zapewniała przy tym, że farba drukarska nie zmywa się i nie ma zapachu, więc materiał nadaje się do normalnego użytku.
Przy rocznej prenumeracie – 365 numerów – taka gazeta miała być podobno o jedną czwartą tańsza niż kupowanie zwykłych chustek.

Brzmi jak żart, ale w XIX wieku eksperymentowano z drukiem na tkaninach. W Londynie w 1831 roku ukazało się na przykład 10 numerów gazety drukowanej na bawełnianej chustce, aby ominąć podatek od prasy („Berthold’s Political Handkerchief”).
Istniały też tzw. textile broadsides, czyli jednostronnie drukowane teksty lub ilustracje na tkaninie, pełniące funkcję afiszów lub ulotek. Drukowano na nich np. teksty polityczne (manifesty, odezwy, satyry), ale też pieśni, mapy czy kalendarze. Istniały również wydania poświęcone jubileuszom czy wystawom.
Czy nowojorska „gazeta-chustka” rzeczywiście istniała, czy była tylko jedną z sensacyjnych ciekawostek, które krążyły po ówczesnej prasie – tego nie udało mi się ustalić.
