Koncert braci Rosenzweig

W październiku 1878 roku dwaj bracia („nieletni Rosenzweigowie” – mieli wówczas dwanaście i jedenaście lat) dali koncert muzyczny, z którego połowa dochodu pomogła im w dalszym kształceniu artystycznym – a drugą połowę przeznaczono na pomoc dla niezamożnych uczniów piotrkowskiego gimnazjum.

Ciekawe, że artykuł w „Tygodniu” wyraźnie określa starszego z braci skrzypkiem, podczas gdy wedle źródeł, starszy (Józef) był pianistą, a skrzypkiem młodszy – Stanisław.

Bracia Józef (1866-1890) i Stanisław Salomon (1867-?) Rosenzweigowie urodzili się w Piotrkowie. Do 1879 roku kształcili się pod kierunkiem ojca, który był muzykiem, potem jednak zabrakło mu środków, by kształcić synów. W 1879 roku przybyli do Warszawy, gdzie wystąpili prywatnie w domu Ludwika Grossmanna, kompozytora, pianisty, organisty i dyrygenta. Grossmann zajął się dalszym wykształceniem Rosenzweigów.

21
Zapowiedź koncertu braci Rosenzweig w 1878 roku
Czytaj dalej „Koncert braci Rosenzweig”

Naganiaczka

Piotrkowskie realia (1897). Między kościołem po-Bernardyńskim a Pocztową – dziś to obszar między kościołem Bernardynów a ul. Sienkiewicza.

image
Żebracy

Prośba dziecka

W 1888 roku „Tydzień” donosił o sześciolatce, która przyszła do jednej z lodnyńskich gazet by zamieścić ogłoszenie – a w nim poprosić o pomoc dla siebie.

Nie udało mi się znaleźć informacji o tej dziewczynce – ciekawe, jak potoczyły się jej losy.

image
Artykuł z 1888 roku

Demoralizacja

Miejskie realia (1896).

W kolejnych dekadach wiele się nie zmieniło, bo o „Pohulance” pisał też urodzony dopiero w 1892 roku Zygmunt Tenenbaum:

„Był też dla zaspokojenia erotycznych tęsknot marginesu społecznego bezpłatny hotel pod gołym niebiem, nomen omen, „Na Pohulance”, na Wielkiej Wsi, w okolicach Starowarszawskiej. Tu, na rozległym, cuchnącym piaszczystym kojcu, gdzieniegdzie przetykanym wypłowiałą zieleniną, położonym między wychodkami, komórkami i ludzkimi norami, spotykali się włóczędzy, żołnierze, pijacy, różne męty społeczne. Tu przychodzili biedni bezdomni kochankowie”.

Źródła: Tydzień (1896), Zygmunt Tenenbaum „Gawędy o dawnym Piotrkowie”

Kto przyjmie dziecko na wychowanie?

Próby znalezienia opieki nad dziećmi za pomocą ogłoszeń w prasie to raczej norma, nie wyjątek w XIX wieku.

Większość dotyczy noworodków (porzuconych) lub właśnie sierot.

Czasem pojawia się informacja, że ktoś zdecydował się zaopiekować takim dzieckiem. Jak potoczyły się jego losy? Nie wiadomo.

Przypadek tego chłopca różni się od innych tym, że w 1888 roku szukano dla niego domu już drugi raz; za pierwszym razem również przez ogłoszenie w „Tygodniu”.

Czytaj dalej „Kto przyjmie dziecko na wychowanie?”

Klasa III gimnazjum: 95 uczniów

Rozporządzeniem kuratora Apuchtina od nowego roku szkolnego żadna klasa gimnazjalna nie może liczyć więcej niż 40 uczniów (połowa lat 80. XIX wieku).

To postęp, bo jak podaje “Tydzień”, w klasie wstępnej piotrkowskiego gimnazjum męskiego uczyło się 40 chłopców, w klasie I – 41, w klasie II – 57, w klasie III – 95 (!!!), w IV – 83, w V – 56, w VII – 23, a w ósmej 14.

Fot. Biblioteka Polona

Czytaj dalej „Klasa III gimnazjum: 95 uczniów”