Kazimierz Stronczyński

10 listopada 1896 roku zmarł w Piotrkowie Kazimierz Stronczyński, pozostawiając po sobie bogaty dorobek naukowy i społeczną pamięć jako człowiek sumienny, pracowity i oddany sprawom publicznym.

Urodzony również w Piotrkowie w 1809 roku, był wybitnym uczonym, prawnikiem, historykiem oraz archeologiem i cenionym działaczem kulturalnym, a także człowiekiem zasłużonym w służbie publicznej Królestwa Polskiego.

Czytaj dalej „Kazimierz Stronczyński”

Demoralizacja

Miejskie realia (1896).

W kolejnych dekadach wiele się nie zmieniło, bo o „Pohulance” pisał też urodzony dopiero w 1892 roku Zygmunt Tenenbaum:

„Był też dla zaspokojenia erotycznych tęsknot marginesu społecznego bezpłatny hotel pod gołym niebiem, nomen omen, „Na Pohulance”, na Wielkiej Wsi, w okolicach Starowarszawskiej. Tu, na rozległym, cuchnącym piaszczystym kojcu, gdzieniegdzie przetykanym wypłowiałą zieleniną, położonym między wychodkami, komórkami i ludzkimi norami, spotykali się włóczędzy, żołnierze, pijacy, różne męty społeczne. Tu przychodzili biedni bezdomni kochankowie”.

Źródła: Tydzień (1896), Zygmunt Tenenbaum „Gawędy o dawnym Piotrkowie”

Jak sprzedawano osadę Firlej

Latem 1882 roku w kilku numerach „Tygodnia” ukazywały się – na jednej stronie, obok siebie – dwa ogłoszenia dotyczące osady Firlej.

➡️ W pierwszym ogłoszeniu z dumą oferowano osadę Firlej na sprzedaż – 10 włók ziemi, las, łąki, dwa młyny wodne i wspaniałe możliwości dla przyszłego właściciela.

➡️ Zaraz obok jednak… sprostowanie! Osada Firlej nie jest do sprzedania, ponieważ już wcześniej została zajęta przez Towarzystwo Kredytowe Ziemskie za zaległe raty i sprzedana na publicznej licytacji. I to już w marcu!

W tamtym czasie wiele majątków ziemskich trafiało pod młotek z powodu zadłużenia. Ciekawa jestem, czy próbowano tu ukryć licytację przed potencjalnymi nabywcami, czy po prostu mamy do czynienia z bałaganem w komunikacji. 🤔

Gracze

Notka pochodzi z piotrkowskiego „Tygodnia” z 1896 roku.

Tysiąc sześćset rubli. Tyle przegrał w karty pewien młody człowiek w jednej z piotrkowskich „jaskiń hazardu”, w których młodzież rzemieślnicza i drobni urzędnicy tracili zarobki.

Aby oddać powagę tej kwoty: była to równowartość rocznej pensji wyższego urzędnika.

Dla porównania, starszy inspektor fabryczny w guberni piotrkowskiej zarabiał 1200 rubli rocznie (dane z 1894 roku). Połowę tej sumy gracz miał przy sobie w gotówce (!). Resztę „uregulował” wekslem, nie wspominając, skąd wziął się dług.

Na zdjęciu: świetny obraz „Gracze” Pawła Fiedotowa z 1852 roku. Zwróćcie uwagę na ścianę.

Do siego roku!

Wszystkiego, ale to absolutnie wszystkiego najlepszego w tym nowym, 2025 roku!

Niech się spełnią Wasze marzenia i nadzieje. Niech będzie lepiej, piękniej, radośniej!

Narzeczony, czyli oszust

W XIX wieku zaręczyny i małżeństwo nie były tylko sprawą miłości. Dziś dwie (podejrzewam, że nie tak rzadkie, jakby się chciało) historie, które trafiły na wokandę.

➡️ Historia pierwsza – Zgierz

Łodzianka, panna M.S. (wedle ówczesnych standardów stara panna, bo 35-letnia) przyjęła oświadczyny pana L.B. ze Zgierza. Narzeczony był jednak w trudnej sytuacji finansowej, więc przyszła panna młoda przez dziesięć tygodni żywiła go, kupiła mu ubranie i poniosła inne wydatki. Wszystko zmierzało ku ślubowi, zaplanowanemu na 2 lipca.

Niestety, pan młody tuż przed ceremonią zażądał dodatkowych 10 rubli w gotówce, a gdy ich nie dostał, po prostu… nie pojawił się przed ołtarzem. Oburzona M.S. wniosła sprawę do sądu, domagając się zwrotu 152 rubli i 47 kopiejek wydanych na utrzymanie i przygotowania.

Czytaj dalej „Narzeczony, czyli oszust”

Na łyżwach

Do połowy XIX wieku kobiety rzadko jeździły na łyżwach – rozrywkę tę uważano za nieodpowiednią dla dam (ryzyko upadku, bliskość mężczyzn pod pozorem nauki jazdy…)

Dodatkowo problematyczna moda skutecznie odstraszała panie od tego sportu. Krynolina, która dominowała w tamtym czasie, była bardziej przeszkodą niż pomocą na lodzie. Mimo to panie na ślizgawkach nie były rzadkim gościem – często siedziały jednak w saniach.

W latach 70. XIX wieku wygodniejsza tiurniura wyparła krynolinę, a jednocześnie społeczeństwo zaczęło inaczej postrzegać kobiece łyżwiarstwo. Nawet lekarze zachęcali panie do uprawiania sportu, widząc w nim sposób na zdrowie i kondycję. Łyżwiarstwo zaczęto postrzegać jako elegancki, a zarazem higieniczny sport, odpowiedni nawet dla dam z towarzystwa.

W guberni piotrkowskiej łyżwiarstwo rekreacyjne zyskało popularność w latach 80. i 90. XIX wieku. Ślizgano się głównie na stawach lub sadzawkach, jak ta w Częstochowie na terenie ogrodu pana Getra, opisana w lokalnej prasie w 1886 roku.

Lodowiska stały się miejscem towarzyskich spotkań – muzyka, wypożyczalnie łyżew i ciepłe napoje tworzyły świetne miejsce zimowej rekreacji.

W Łodzi pierwsze lodowisko otwarto w 1893 roku. Służyło nie tylko indywidualnej rozrywce: na przykład miejscowe Towarzystwo Cyklistów urządzało tam zabawy charytatywne na lodzie.

Potraficie jeździć na łyżwach? Ja, niestety, nigdy nie opanowałam tej sztuki 🫣 i zachodzę w głowę, jak one były w stanie jeździć w tych sukniach. Nawet bez krynolin. 😅

Czytaj dalej „Na łyżwach”

Koronczarki piotrkowskie

W drugiej połowie XIX wieku wiele dziewcząt i kobiet uczyło się koronczarstwa w nadziei, że da im to możliwość zarobku; również w Piotrkowie co roku kolejne koronczarki kończyły odpowiednie kursy. Czasem uczyły się przez kilka lat – czasem poprzestawały na jednym kursie.

Klientek nie brakowało, bo koronki zdobiły wszelkiego rodzaju ubrania, dziecięce, dorosłe, od bielizny po suknie. Zarobek jednak był różny, bo nie brakowało i koronczarek: „Dotąd większą korzyść materyjalną przyniosło dawanie lekcyj koronek, aniżeli ich wyrób”.

Najwyższe dochody osiągały najwprawniejsze z koronczarek; ich sytuacja uległa pogorszeniu pod koniec XIX wieku, gdy na rynku pojawiły się tańsze koronki wytwarzane przemysłowo.

Czytaj dalej „Koronczarki piotrkowskie”

Nie przegap nowości!

Nie spamujemy! Przeczytaj naszą politykę prywatności, aby uzyskać więcej informacji.