W 2023 roku Gubernia piotrkowska istniała na Facebooku i Instagramie, a ten blog „usnął”. Ale nie na zawsze – w tle trwa właśnie przeprowadzka. To nie znaczy, że Facebook czy Instagram zniknie, ale docelowo wszystko powinno być i tu, i tam. Chwilkę to jeszcze potrwa – i czasem skaczę po datach :-).
Koncert braci Rosenzweig
W październiku 1878 roku dwaj bracia („nieletni Rosenzweigowie” – mieli wówczas dwanaście i jedenaście lat) dali koncert muzyczny, z którego połowa dochodu pomogła im w dalszym kształceniu artystycznym – a drugą połowę przeznaczono na pomoc dla niezamożnych uczniów piotrkowskiego gimnazjum.
Ciekawe, że artykuł w „Tygodniu” wyraźnie określa starszego z braci skrzypkiem, podczas gdy wedle źródeł, starszy (Józef) był pianistą, a skrzypkiem młodszy – Stanisław.
Bracia Józef (1866-1890) i Stanisław Salomon (1867-?) Rosenzweigowie urodzili się w Piotrkowie. Do 1879 roku kształcili się pod kierunkiem ojca, który był muzykiem, potem jednak zabrakło mu środków, by kształcić synów. W 1879 roku przybyli do Warszawy, gdzie wystąpili prywatnie w domu Ludwika Grossmanna, kompozytora, pianisty, organisty i dyrygenta. Grossmann zajął się dalszym wykształceniem Rosenzweigów.

Ostracyzm towarzyski
W Batumi pewien doktor doniósł władzom na żonę kolegi po fachu, która również była lekarką – ale po studiach za granicą i bez patentu rosyjskiego.
Nie skończyło się to dlań dobrze.

W Imperium Rosyjskim kobiety nie mogły studiować medycyny, a i uznanie zagranicznego dypolomu było wyzwaniem.
Czytaj dalej „Ostracyzm towarzyski”Obywatel miejski pan Karol Liedtke i sprawa o pobicie służącej
We wrześniu 1882 roku przed sądem pokoju stanął obywatel miejski pan Karol Liedke (czasem pisany Lietke lub Liedtke) oraz jego dwaj służący – wszyscy trzej oskarżeni o dotkliwe pobicie Franciszki Pokrzywińskiej, służącej sąsiadów (państwa J.)
Choć świadkiem ich poczynań był właśnie pan J. – który „starał się zwrócić uwagę bijącemu na niewłaściwość postępowania (!) ” – panowie do winy się nie przyznali.
Sąd jednak skazał pana Liedke na półtora miesiąca aresztu, obu służących na miesiąc, a poszkodowanej pozwolił na dochodzenie strat i szkód na drodze cywilnej. Pewnej pikanterii sprawie dodaje, że od lata 1882 siedziba sądu okręgowego w Piotrkowie mieściła się w domu należącym do tegoż pana Liedke.

Do siego roku!
Kancelaria gubernatora życzy wszystkim odwiedzającym wszelkiej pomyślności w 2026 roku!
O Sylwestrze i Nowym Roku w Piotrkowie pisaliśmy już kilka razy.

Wyjazdy do Prus
Pod koniec 1899 roku „Tydzień” donosił o wyjazdach zarobkowych okolicznej ludności do Prus. Wyjeżdżały kobiety – i to nie pojedyncze, a wręcz całymi wsiami.

O jubilerach w mieście
W 1881 roku w Piotrkowie otworzył zakład jubilerski Solomon Landau. „Tydzień” zachwalał szeroki asortyment gustownej biżuterii – i to po cenach konkurencyjnych.
Wedle spisu jednodniowego (kwiecień 1882) o potrzeby złotniczo-jubilerskie mieszkańców miasta dbało jedenastu rzemieślników (dla miłośników statystyki – tabelaryczne wyniki spisu są w numerze 26 „Tygodnia” z 1882 roku).
Ciekawe, że zakład Landaua sąsiadował z innym zakładem jubilerskim – Rutenberga. Oba mieściły się przy Petersburskiej (Kaliskiej, dziś Słowackiego). Pod numerem pierwszym – pan Rutenberg, pod numerem drugim – pan Landau.
Pan Rutenberg zaś – a właściwie jego krewka małżonka pani Dorota Rutenbergowa – zapisała się w historii z innych przyczyn (patrz niżej).

Handel niedzielny
Podczas gdy Warszawa debatowała o zamykaniu sklepów w niedziele i święta, w Piotrkowie sprawę załatwiono inaczej. Kilku właścicieli sklepów kolonialnych zawarło między sobą dobrowolną umowę: sklepy będą w niedzielę zamknięte, a restauracje mogą być otwarte tylko od 12:00 do 16:00.
Kto by złamał ustalenia i otworzył sklep albo sprzedawał zza zaplecza — miał zapłacić 100 rubli kary na rzecz szpitala miejskiego.
Redakcja „Tygodnia” oceniła ten krok jako „szlachetny i ofiarny”, bo kupcy ryzykowali realne straty – tym bardziej, że sklepy nieobjęte tą umową (zarówno żydowskie, jak i chrześcijańskie) mogły być otwarte normalnie.
„Tydzień” uważał jednak, że powszechne i dobrowolne święcenie niedzieli można osiągnąć jedynie na drodze prawnej, a nie samymi lokalnymi porozumieniami.


Najzabawniejsze ogłoszenia
Co można było kupić w Piotrkowie (lub za zaliczeniem)? Z jakich usług skorzystać? Oto przegląd nietuzikowych ogłoszeń z „Tygodnia”.

Protest szwabskich chłopów
„Tydzień” donosi z Bawarii (1893).
W 1893 roku w okolicach Oettingen w Szwabii (Bawaria) doszło do nietypowego protestu chłopów. Wstrzymali oni prace polowe i zażądali, by zamiast nich zajął się nimi korpus artyleryjski. Powodem były świeże manewry wojskowe: niemiecka artyleria wystrzeliła w tamtejsze pola wiele bomb, które ugrzęzły w ziemi i nie eksplodowały.
Rolnicy – całkiem słusznie – obawiali się, że pług może natrafić na jedną z takich „niespodzianek” i zażądali, by wojsko samo zajęło się sprzątaniem po swoich ćwiczeniach.
Niestety, prasa nie podała, jak zakończył się ten spór.

Nasze sługi
Rok 1896. O problemach ze służbą.
Nieporozumienia na linii pracodawcy–służba należały do tematów często poruszanych przez „Tydzień”. W 1896 roku nazwano je już „jedną z najbardziej palących kwestii” w mieście.
Winę ponosiły obie strony, ale… no właśnie. Podkreśla się jednak, że główną przyczyną trudności był brak kontroli nad służbą i demoralizująca działalność tzw. rajfurek pośredniczących w zatrudnieniu. Rajfurki, kierujące się wyłącznie własnym zyskiem, zachęcały dziewczęta do częstej zmiany miejsca pracy, nawet wbrew ich interesowi.
W efekcie służące porzucały posady bez powodu, a pracodawcy skarżyli się na brak lojalności i odpowiedzialności.
Zjawisko to – jak twierdził „Tydzień” – prowadziło do ogólnej demoralizacji i lekceważenia umów. Lekarstwem mogło być powołanie urzędowego kantoru pośrednictwa pracy dla służby domowej, pozostającego pod stałą kontrolą policji.

