31.08.1894 roku zmarł Tytus Chyliczkowski, członek Sądu Okręgowego w Piotrkowie, społecznik i poeta.
Tak wspominał go na łamach “Tygodnia” Kazimierz Stronczyński:
“[…] Tyle o zmarłym Tytusie Chyliczkowskim jako sędzi i urzędniku publicznym. Ale trzeba go jeszcze poznać jako człowieka […] Cichy, delikatny, nie narzucający swego zdania, w rozmowach i wyrażeniach swoich panieńską prawie odznaczał się wstrzemięźliwością. Nie zbywało mu na wrodzonym dowcipie […] swoim dowcipem nikogo nie obraził i wtedy tylko mógł się dać z nim poznać, kiedy osobie o której mówił, mógł przez to zrobić przyjemność.


[…] chęć zrobienia każdemu przyjemności i w ogóle oddania wszelkiej możliwej usługi była panującym w duszy Tytusa Chyliczkowskiego uczuciem […] i licznych jednała mu przyjaciół, których przychylność dla siebie odpłacał zawsze dotykalnemi dowodami swej wzajemności.
Ułatwiały mu to zadanie dwa […] talenta. W rysunku zwłaszcza piórkiem lub ołówkiem wprawnie władał ręką, a miał przytem wielką łatwość w układaniu okolicznościowych wierszyków, które bądź w miejscowym organie zamieszczał, bądź z niemi przy każdej sposobności przyjaciół swoich obdarzał”.
Do twórczości poetyckiej Chyliczkowskiego odniósł się Antoni Pilecki:
“[…] Poprosiłem staruszka, aby mi coś z utworów swoich odczytał. Przyznaję, że uczyniłem to tylko z grzeczności […] doznałem miłego zdziwienia, usłyszawszy pieśń, nie wzlatującą wprawdzie wysoko na skrzydłach talentu, nie ujętą w formę prawdziwie artystyczną, ale szczerą, serdeczną, a w wielu miejscach głębszym nawet owianą uczuciem i wyższą oświetlnoną myślą.
[…] nie raziłyby one ani treścią, ani formą wobec dzieł wielu poetów, którzy się cieszyli pewnym uznaniem, a nawet rozgłosem w swoim czasie. Stylem, metodą twórczości, zakresem uczuć i ideałów odnieść je należy do epoki o jakie czterdzieści lat wcześniejszej, ale i w obecnej chwili można by z nich wybrać niejedno, coby przypomniało zmateryjalizowanemu pokoleniu wyższe ideały życia […]”


