W 1895 roku w Piotrkowie istniało jedno gimnazjum męskie i jedno żeńskie. Kto się w nich uczył?



Codzienność dawnych czasów
W 1895 roku w Piotrkowie istniało jedno gimnazjum męskie i jedno żeńskie. Kto się w nich uczył?


O zjazdach absolwentów i absolwentek gubernialnych szkół – migawki z piotrkowskiego gimnazjum męskiego (1887), łódzkiej wyższej szkoły rzemieślniczej (1894) oraz piotrkowskich szkół żeńskich – gimnazjum i pensji panien Krzywickich (1903).

Lada moment rozpoczyna się rok szkolny. To dobry moment by przypomnieć, co powinien umieć uczeń pragnący rozpocząć naukę w rządowym gimnazjum (1893).

O wynikach egzaminów końcowych w rządowych gimnazjach żeńskim i męskim „Tydzień” donosił co roku, wymieniając z imienia i nazwiska uczennice i uczniów, którzy osiągneli szczególny sukces. Również pensja dla panien sióstr Krzywickich trafiała na łamy „Tygodnia” – dopóki istniała (zlikwidowana w 1881 roku).
Wspomniane w tekście rozporządzenie ministerialne, na mocy którego wydalano uczniów z gimnazjum męskiego, dotyczyło przypadków wielokrotnego powtarzania kolejnych klas.
(1885)

„Nieprzepratą jest czasem żądza nauki i wiedzy wśród niektórych włościan z młodszej generacyji”, pisze w 1903 roku korespondent „Tygodnia”.
„Protegowany nasz, od lat paru sam się kształci, ślęczy nad książkami, prosi kogo może o wskazówki – i marzy, wciąż marzy o tem, żeby móc zdać egzamin dojrzałości w gimnazyjum! Obdarzony niewątpliwemi zdolnościami, ma umysł skutkiem dość dużego oczytania niezwykle rozwinięty, chęć do pracy niepohamowaną, a środków materyjalnych żadnych!…”

Rozporządzeniem kuratora Apuchtina od nowego roku szkolnego żadna klasa gimnazjalna nie może liczyć więcej niż 40 uczniów (połowa lat 80. XIX wieku).
To postęp, bo jak podaje “Tydzień”, w klasie wstępnej piotrkowskiego gimnazjum męskiego uczyło się 40 chłopców, w klasie I – 41, w klasie II – 57, w klasie III – 95 (!!!), w IV – 83, w V – 56, w VII – 23, a w ósmej 14.
Fot. Biblioteka Polona

W 1905 roku “Tydzień” przedrukował list K. Gresznoja – Rosjanina, niegdyś ucznia rządowego gimnazjum w Królestwie Polskim, który tak wspominał lata szkolne:
“[…] Nas gimnaziastów, poczynając od klasy VI […] było tylko 13, według narodowości zaś: 6 polaków, 3 rosyjan, 2 żydów i 2 niemców.
Trudno wyobrazić sobie rodzinę lepiej sharmonizowaną niż nasza. Żadnego podziału na narodowości nigdyśmy nie uprawiali. Zdawało nam się, że z tego powodu żadna narodowość nie może ponieść szkody; ale tylko tak nam się… zdawało. Na wszystkich bowiem widocznych miejscach wewnątrz gimnazyjum poumieszczane były napisy: mówić po polsku w murach gimnazyjum niewolno.

“Prawie wszystkie organa prasy donosiły, że ministeryjum skarbu, w celu przyjścia z pomocą pracownikom fabrycznym, opracowuje projekt założenia kasy emerytalnej na gub. piotrkowską. […] Żaden jednak z tych organów nie poruszył kwestyi bardzo doniosłej. Mowa tu o nauczycielach szkółek fabrycznych, którzy […] zostają często bez opieki na starość; praca ich jest zaś bardzo mozolna, bo przyznać trzeba, że kierunek nad krnąbrnym dzieckiem rzemieślnika, zepsutem w mieście, jest o wiele trudniejszy od kierunku nad dziecięciem z chaty wieśniaczej.
Czytaj dalej „O sytuacji nauczycieli szkółek fabrycznych (1895)”