Odnaleźć się wśród ulic gubernialnego Piotrkowa nie było łatwo – zwłaszcza osobie z zewnątrz.
Na gruncie prywatnym używano polskich nazw ulic (one też się zmieniały). Oficjalnie obowiązywały rosyjskie.
Domy miały wprawdzie numery, ale ni to związane z parcelą, ni to policyjne, więc i tak standardowy sposób adresowania obywał się bez nich.
Typowy piotrkowski adres brzmiał „Kaliska (Petersburska), dom Iksińskiego, oficyna w podwórzu po prawej”. A potem Iksiński sprzedawał dom Igrekowskiej i następował chaos, bo stara nazwa nie znikała z dnia na dzień.

Rosyjskie nazwy ulic nie cieszyły się raczej popularnością
. Wskazuje na to między innymi oficjalne pismo z 1901 roku, które redaktor piotrkowskiego „Tygodnia” otrzymał z kancelarii gubernatora. Przypominano mu – z pewną złośliwością – że chyba wciąż nieznane są mu nowe nazwy ulic, obowiązujące od trzech dekad
. Pismu towarzyszyła długa tabelka porównująca nazwy ulic.




